Firma Green Pack istnieje na rynku gospodarczym od 1990 roku, specjalizuje się w produkcji toreb papierowych, dystrybucji i promocji opakowań i artykułów jednorazowego użytku. Opierając się na doświadczeniu rynkowym, firma Green Pack rozwija i utrwala w świadomości użytkowników opakowań,że mogą one być nie tylko funkcjonalne i nowoczesne,ale i przyjazne środowisku.

Autoryzowany Dealer Ford. Frank-Cars Autoryzowany Dealer Forda, Częstochowa, ul. Jagiellońska 147, tel. 34 365 05 75

Kultura

Jurajska Summer Festiwal ogłasza gwiazdy 3. edycji!

Częstochowskie Informacje. - 15 czerwca, 2026 - 10:43

„Przez twe oczy zielone”, „Miłość w Zakopanem”, „Rapapara” i wiele innych przebojów wybrzmi tego lata nad Wartą. Największa wakacyjna impreza koncertowa w Częstochowie wraca z rozmachem – Jurajska Summer Festival już po raz trzeci zamieni Bulwary Jurajskie w tętniące muzyką i dobrą energią centrum letniej zabawy. Galeria Jurajska właśnie zdradziła pierwsze szczegóły tegorocznej edycji!


Jurajska Summer Festival już od trzech lat gromadzi tłumy w Galerii Jurajskiej. Ta największa w Częstochowie wakacyjna impreza plenerowa wpisała się już na stałe w letnie kalendarium wydarzeń w mieście. Także w tym roku zaskoczy gwiazdami, różnorodnością gatunków oraz atrakcjami dla całych rodzin. Organizatorzy ogłosili właśnie, kto wystąpi na tegorocznej edycji.   Na jednej scenie podczas trzech wakacyjnych odsłon w czerwcu, lipcu i sierpniu pojawią się zarówno legenda disco polo i król rock polo, jak i artyści folkowi oraz DJ-e. Nie zabraknie również zespołów łączących różne style muzyczne, w tym rock i heavy metal z popem, a także popularnych projektów tanecznych i girls bandów. Całość zaplanowana jest jako trzy miesiące wakacyjnej rozrywki.


  Pierwsza odsłona festiwalu odbędzie się 27 czerwca. Tego dnia na scenie na Bulwarach Jurajskich wystąpią Kapela Jafer, mistrzowie góralskiego brzmienia znani m.in. z utworów „Wędrówka serc” i „Maryśka”, oraz Sławomir – król rock polo i autor takich hitów jak „Miłość w Zakopanem” czy „Cudowronek”. Rozgrzewkę zapewnią animacje prowadzących, występy lokalnych zespołów muzycznych oraz sety DJ-ów. Początek imprezy zaplanowano na godz. 16.00, natomiast koncerty gwiazd rozpoczną się od godz. 19.00. Wstęp bezpłatny.   To dopiero rozgrzewka – 18 lipca na scenie wybrzmi mieszanka rocka i disco polo, jak zapowiadają organizatorzy. Tego dnia wystąpią Zenek Martyniuk, twórca hitów „Przez twe oczy zielone” i „Ja gnam przed siebie”, oraz Łydka Grubasa – zespół łączący rock, metal i humor, znany m.in. z utworu „Rapapara”. Jak zawsze nie zabraknie DJ-ów, występów lokalnych artystów oraz animacji prowadzących, którzy zadbają o festiwalową atmosferę od pierwszych minut. Druga odsłona Jurajska Summer Festival rozpocznie się o godz. 16.00, a koncerty gwiazd ruszą od 19.00. Wstęp bezpłatny.   Na wielki finał szykuje się taneczne widowisko. 22 sierpnia na plenerowej scenie wystąpią doskonale znani częstochowskiej publiczności DJ Max Kolankov i DJ Chojrak, a także Bueno Clinic. Na wielki finał wystąpi natomiast zespół Modelki, twórczynie hitów „Chyba że z tobą” i „Miss Dior”. Finałowe emocje podkręcą również lokalne zespoły oraz prezenterzy, którzy zadbają o to, by energia nie opadła aż do ostatniego utworu. Organizatorzy zapowiadają także niespodziankę dla fanów techno – laser show. Początek imprezy zaplanowano na godz. 16.00, a koncerty i sety DJ-ów rozpoczną się o 18.00. Wstęp bezpłatny.   – Program tegorocznego festiwalu jest niezwykle eklektyczny. Na jednej scenie wystąpią artyści reprezentujący różne gatunki muzyczne, których łączy jedno – potrafią porwać publiczność do wspólnej zabawy i tańca. Właśnie na to liczymy. Chcemy, aby każdy znalazł tu coś dla siebie, niezależnie od wieku i muzycznych upodobań. Jurajska Summer Festival to święto wakacyjnej rozrywki – wydarzenie, które ma ożywić lato w mieście i zapewnić niezapomniane chwile całym rodzinom – mówi Anna Borecka, dyrektor Galerii Jurajskiej.   Program nie kończy się jednak na koncertach.    Każdemu wydarzeniu towarzyszyć będzie szereg dodatkowych atrakcji, które sprawią, że Bulwary Jurajskie zamienią się w prawdziwe centrum wakacyjnej rozrywki. Na uczestników czekać będzie strefa relaksu Plus oraz strefa gastronomiczna z ofertą przekąsek i napojów. Nie zabraknie również atrakcji dla najmłodszych, w tym piana party i pokazów baniek mydlanych.    Organizatorem imprezy jest Imprezowy Kartel.      Źródło: Galeria Jurajska/Guarana PR




Zakończył się 6. Światowy Kongres Miłosierdzia w Wilnie

Częstochowskie24 - 15 czerwca, 2026 - 10:31

Ponad 5 tysięcy uczestników Światowego Kongresu Miłosierdzia w Wilnie

Przez sześć dni miasto, w którym narodził się kult Bożego Miłosierdzia, stało się miejscem modlitwy, świadectw, dyskusji o pomocy ofiarom wojen i ludziom wykluczonym. Od 7 do 12 czerwca stolica Litwy gościła uczestników VI Światowego Apostolskiego Kongresu Miłosierdzia. Wydarzenie zgromadziło ponad 5 tysięcy pielgrzymów z kilkudziesięciu krajów pod hasłem „Budujemy Miasto Miłosierdzia”.

Wilno u źródeł kultu Bożego Miłosierdzia

Wybór Wilna na gospodarza kongresu nie był przypadkowy. To właśnie w tym mieście, w latach trzydziestych XX wieku żyła święta Faustyna Kowalska i jej spowiednik, błogosławiony ksiądz Michał Sopoćko. W Wilnie powstał pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego namalowany przez Eugeniusza Kazimirowskiego. Tutaj również została podyktowana Koronka do Miłosierdzia Bożego, dziś odmawiana przez miliony katolików na całym świecie.

Miasto, w którym narodziło się przesłanie nadziei

„Przez dziesięciolecia miliony katolików na całym świecie modliły się przed obrazem Miłosierdzia Bożego, nie wiedząc, że historia ta rozpoczęła się w Wilnie. Kongres ten jest historycznym momentem, ponieważ sprowadza globalną wspólnotę Miłosierdzia Bożego z powrotem do miasta, w którym to przesłanie po raz pierwszy nabrało kształtu. Jest to okazja nie tylko do przypomnienia sobie tej historii, ale także do refleksji nad przesłaniem, które pozostaje głęboko aktualne: że miłosierdzie, przeżywane poprzez modlitwę, słowa i konkretne działania, może stać się fundamentem nadziei i jedności” – powiedział arcybiskup Gintaras Grušas.

Papież: miłosierdzie otwiera drogę do miłości i przebaczenia

W dniu otwarcia odprawiona została Msza św. na Placu Katedralnym w Wilnie. Przez centrum miasta przeszła też procesja eucharystyczna. Wydarzenia kongresu zorganizowano w kościołach, klasztorach, muzeach i innych miejscach.

Uczestników wydarzenia pozdrowił Papież. Ojciec Święty w specjalnie nagranym filmie przypomniał, że współczesny świat, „pełen lęków i niepokojów, napięć i wojen, sprawia, że pokój w sercach zarówno poszczególnych osób, jak i całych narodów staje się coraz bardziej pilną potrzebą”. Gdy przemoc zatruwa relacje i niszczy życie, Boże Miłosierdzie czeka, aż wpuścimy je do naszych serc wraz z jego niezwykłą mocą odnowy. Jak zaznaczył Papież, miłosierdzie jest w stanie zmienić życie człowieka, poprzez otwarcie drogi do miłości i przebaczenia – charakterystycznych cech oblicza Boga objawiającego się wśród nas.

Kościół znakiem miłosierdzia w świecie konfliktów

Uczestnicy spotkania rozważali między innymi, jak miłosierdzie może być realizowane w życiu osobistym, wspólnotach parafialnych, pracy społecznej, wymiarze sprawiedliwości i pomocy humanitarnej.

Pro-prefekt watykańskiej Dykasteria ds. Ewangelizacji abp Rino Fisichella podkreślił – cytując św. Jana Pawła II – że miłosierdzie jest „prawdziwym imieniem Bożej wszechmocy” i to ono „zbawia świat”. Zaznaczył, że Kościół jest powołany, by być „znakiem i narzędziem miłosierdzia Ojca”, szczególnie w świecie naznaczonym konfliktami i niepewnością.

Ukraina: wojna jest także kryzysem duchowym

Prezes Caritas Ukraina Tetiana Stawnycza złożyła świadectwo z kraju ogarniętego wojną. Wskazała, że obok pomocy humanitarnej kluczowe znaczenie ma ludzkie spotkanie – możliwość opowiedzenia swojej historii staje się dla uchodźców początkiem uzdrowienia. W 2022 roku blisko 40 proc. wolontariuszy Caritas Ukraina stanowiły osoby wewnętrznie przesiedlone.

„Wojna nie jest jedynie kryzysem politycznym czy militarnym. Jest kryzysem duchowym” – powiedziała, dziękując wspólnocie międzynarodowej za solidarność z Ukrainą.

Miłosierdzie w sądach i wobec ofiar handlu ludźmi

Szkoccy sędziowie David i Catherine Mackie mówili o miłosierdziu w wymiarze sprawiedliwości. Podkreślili, że wielu sprawców przestępstw pochodzi ze środowisk dotkniętych ubóstwem, przemocą i uzależnieniami. „Każdy człowiek, niezależnie od przeszłości, zachowuje wrodzoną godność” – zaznaczył David Mackie.

Jeden z czołowych światowych ekspertów w walce z handlem ludźmi, Kevin Hyland, określił to zjawisko jako jedno z najpoważniejszych wyzwań w obszarze praw człowieka. Wzywał do porzucenia „kultury obojętności” – pojęcia wielokrotnie używanego przez papieża Franciszka – i podjęcia konkretnych działań w obronie godności człowieka.

Światowa sieć świadków miłosierdzia

Światowe Apostolskie Kongresy Miłosierdzia to organizowane co trzy lata w różnych krajach spotkania poświęcone głoszeniu i dawaniu świadectwa o Bożym Miłosierdziu. Dotychczas odbyły się one w Rzym (2008), Kraków (2011), Bogota (2014), Manila (2017) oraz Apia (2023).

źródło: Tomasz Zielenkiewicz

foto: @Vatican Media



II Wystawa Prac Plastycznych Uczniów Pracowni Artystycznej “Na ścieżce sztuki”

Częstochowskie24 - 15 czerwca, 2026 - 10:28
Zapraszamy, na II WYSTAWĘ PRAC PLASTYCZNYCH UCZNIÓW Pracowni Artystycznej “Na ścieżce sztuki” w Częstochowie.

Wernisaż wystawy odbędzie się 21 czerwca o godz. 16.00 – w pracowni przy ul. T. Rejtana 23.



Sąd nad królem popu - Recenzja filmu Michael Jackson: Werdykt (2 026)

Filmweb News - 15 czerwca, 2026 - 10:26
Słynny proces Michaela Jacksona z 2005 roku pamiętam jak przez mgłę. Byłem już co prawda świeżo upieczonym dorosłym, ale nigdy nie interesowały mnie brudne sprawy showbiznesu, a
Aktualności: Kultura


"Nie ma głupich" Harlana Cobena już w sprzedaży

Filmweb News - 15 czerwca, 2026 - 09:48
"Nie ma głupich" to najnowszy thriller amerykańskiego mistrza gatunku, Harlana Cobena. Rok po wydarzeniach, które miały miejsce w powieści "Już mnie nie oszukasz", tajemnica ze studenckich czasów detektywa Samego Kierce’a powraca, by go prześladować. Jakby teraźniejszość nie była wystarczająco trudna dla Kierce’a, wygląda na to, że przeszłość jeszcze z nim nie skończyła...

Sami Kierce, młody absolwent college’u podróżujący z przyjaciółmi po Hiszpanii, budzi się pewnego ranka pokryty krwią. W dłoni trzyma nóż. Obok niego leży ciało jego dziewczyny. Anna jest martwa. Sami zaczyna krzyczeć – a potem ucieka.



Dwadzieścia dwa lata później Kierce, prywatny detektyw i świeżo upieczony ojciec, łata domowy budżet, ucząc przyszłych śledczych w szkole wieczorowej w Nowym Jorku. Na zajęciach z zaskoczeniem rozpoznaje znajomą twarz. To bez wątpienia Anna. Ale gdy tylko nawiązuje z nią kontakt wzrokowy, kobieta ucieka. 

Kierce nie ma wyboru. Wie, że musi ją odnaleźć, skonfrontować się z własną przeszłością i rozwiązać zagadkę, która prześladuje go od tamtego strasznego dnia. Niektóre sekrety powinny jednak pozostać w ukryciu…

Media o książce:

Gęsty od akcji i suspensu thriller, który sprawi, że nie zdołasz zmrużyć oka, niecierpliwie przewracając stronę za stroną.
„The Independent”

Kocham książki Cobena, przeczytałem je wszystkie.

Bill Nighy, aktor

Harlan Coben nigdy nie zawodzi.

Lee Child

Po prostu jeden z największych pisarzy naszych czasów. 

Gillian Flynn

Współczesny mistrz zaskakujących zwrotów akcji.

Dan Brown

Coben jest niesamowicie błyskotliwy.


Richard Osman

Wspaniały pisarz.

John Grisham

Aktualności: Kultura


James Bond powraca i wygląda lepiej niż kiedykolwiek!

Filmweb News - 15 czerwca, 2026 - 09:14
James Bond… powraca? No, niezupełnie, bo "007 First Light" opowiada o początkach superagenta, zanim ten został superagentem i jeszcze nie dorobił się słynnego numerka, swojej licencji na zabijanie. Premiera wyczekiwanej gry już za nami, a to świetna okazja do przypomnienia sobie najlepszych filmów z Bondem.



Już 27 maja swoją premierę miało najświeższe wcielenie agenta Jej Królewskiej Mości (tym razem wcielił się w niego Patrick Gibson), który wyrusza na niebezpieczną misję mającą dać mu akces do szpiegowskiej elity. Zanim jednak odpalicie HyperX OMEN 15, którego sercem jest NVIDIA GeForce RTX 5060, czyli układ zaprojektowany z myślą o płynnej rozgrywce dzięki wsparciu technologii zwiększających wydajność bez widocznych kompromisów w jakości obrazu, pozwalający zachować wysoką liczbę klatek nawet przy wymagających ustawieniach graficznych, i przekonacie się, jak świetnie prezentuje się na nim nowy Bond, włączcie telewizor i zobaczcie, o co cały ten szum. Agent Jej Królewskiej Mości ma bowiem w dorobku świetne filmy, które warto obejrzeć przed sesją z laptopem. Tym bardziej że twórcy "007 First Light" wyraźnie inspirują się filmowym dziedzictwem serii.



Oto 10 najlepszych odcinków szpiegowskiej serii w kolejności chronologicznej.

Doktor No

Pierwszy film o Jamesie Bondzie. "Doktor No" ustanowił niemal cały język serii: charakterystyczne intro z agentem 007 strzelającym w obiektyw kamery, motyw muzyczny Monty’ego Normana, egzotyczne lokacje i tę jedyną w swoim rodzaju mieszankę brytyjskiej elegancji z hollywoodzką brutalnością. Sean Connery niemal od razu stworzył ekranowy wzorzec Bonda, człowieka pewnego siebie, ironicznego i zabójczo niebezpiecznego. To niepozbawione dezynwoltury kino szpiegowskie jest nieco bardziej kameralne niż późniejsze, efekciarskie odsłony, dzięki czemu świetnie się zestarzało.


Pozdrowienia z Rosji

Nieco poważniejszy ton, mniej fantazyjnych gadżetów, za to więcej napięcia. Podwójni agenci i zimnowojenna paranoja wystarczyły. Film znakomicie buduje atmosferę zagrożenia, a scena walki w Orient Expressie do dziś uchodzi za jedną z najlepszych w całym cyklu. To Bond bliższy thrillerowi niż widowisku akcji, dlatego wielu fanów uważa go za najwierniejszą duchem ekranizację powieści Iana Fleminga. Książka ta była jedną z ulubionych lektur prezydenta Kennedy’ego, a sam film obejrzał tuż przed swoją śmiercią.

Goldfinger

To chyba ten film na dobre przekuł Bonda na popkulturową ikonę. Jest tutaj bodaj wszystko, czego potrzebuje esencjonalny film z serii: charyzmatyczny złoczyńca, niezapomniane gadżety, kultowy samochód Aston Martin DB5 (rzecz jasna z katapultowanym fotelem!) i jedne z najczęściej cytowanych scen z cyklu. No i Sean Connery jest w szczytowej formie, łączy poczucie humoru z chłodnym profesjonalizmem. W tym filmie miłość Bonda do technologicznych nowinek wyraziła się chyba najpełniej. A jako że zmyślne gadżety były częścią tej celuloidowej fantazji od samego początku, przejście agenta 007 do świata współczesnych gier wydaje się tak naturalne. Dziś rolę "sprzętu od Q" może pełnić gamingowy laptop HyperX OMEN 15, napędzany przez NVIDIA GeForce RTX 5060, który pozwala odwiedzić bondowskie lokacje w jakości pasującej do kinowego rodowodu marki.



W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości

Bodaj najbardziej introspektywny Bond epoki klasycznej i jedna z najbardziej niedocenianych części serii. Film stawia bowiem na dramat, eksponuje wątek romantyczny i prezentuje bardziej osobistą wersję 007. Wyróżniają go także świetne zdjęcia alpejskich lokacji oraz dynamiczne sceny pościgów. Wcielający się w brytyjskiego agenta George Lazenby zagrał Bonda tylko raz, a film wieńczy niespotykany w cyklu, mroczny finał.

Człowiek ze złotym pistoletem

Choć zdecydowanie bardziej campowy od kilku wcześniejszych odsłon, film ten wyróżnia się kapitalnym przeciwnikiem: płatnym zabójcą Scaramangą granym przez Christophera Lee. To właściwie mroczne odbicie Bonda, elegancki profesjonalista traktujący mordowanie jak sztukę. Słynna wyspa Scaramangi, gdzie ma miejsce pamiętny pojedynek Bonda z gospodarzem, inspirowana była formacjami skalnymi w zatoce Phang Nga.



Szpieg, który mnie kochał

Kwintesencja bondowskiego widowiska lat siedemdziesiątych, czyli bombastyczne dekoracje, widowiskowe pościgi, cięty humor i niezapomniany przeciwnik o tytanowych zębach, niejaki Szczęki. Roger Moore idealnie odnalazł się w lżejszym tonie filmu, a relacja Bonda z radziecką agentką Anyą dodaje historii uroku. Gigantyczny plan zdjęciowy przedstawiający wnętrza tankowca był jednym z największych zbudowanych w Pinewood.

W obliczu śmierci

Powrót serii do nieco bardziej realistycznego tonu po iście szalonych latach Rogera Moore’a. Timothy Dalton gra Bonda bardziej chłodno i bardziej serio, czyli zdecydowanie bliżej literackiego pierwowzoru Iana Fleminga. Film ma świetne tempo, mocne sceny akcji i klimat zimnowojennego thrillera. Co ciekawe, Dalton był rozważany do tej roli już wcześniej, ale uznano go wówczas za… zbyt młodego do zagrania słynnego agenta 007.

GoldenEye

Film, który odświeżył trochę już zmurszałą markę po kilkuletniej przerwie i znakomicie wprowadził do roli agenta 007 irlandzkiego aktora Pierce’a Brosnana. Bo jak tu zapomnieć otwierający film, efektowny skoku z tamy ku, wydawałoby się, pewnej śmierci? To już kino nowej ery, które łączy klasyczny, przesycony ironią bondowski styl z bardziej nowoczesną akcją godną lat dziewięćdziesiątych, pełną wybuchów i widowiskowych pościgów. Tytuł ten szczególnie mocno zapisał się w historii gier. Produkcja na Nintendo 64 z 1997 roku dla wielu graczy była pierwszym momentem, w którym mogli nie tylko oglądać Bonda, ale też założyć jego smoking. W „007 First Light” ten feeling powraca, choć oczywiście w zupełnie innej technologicznej epoce. Dziś szpiegowską misję można przeżywać na ekranie laptopa, z path tracingiem, DLSS 4.5 i wydajnością, która jeszcze kilkanaście lat temu była zarezerwowana dla dużych komputerów stacjonarnych. HyperX OMEN 15 z GeForce RTX 5060 doskonale wpisuje się w tę zmianę. Bond nareszcie trafił do świata nowoczesnego grania.



Casino Royale

Brutalny reboot, który kompletnie odmienił serię. Daniel Craig zagrał młodszego, bardziej impulsywnego Bonda z krwi i kości, a film postawił na realizm zamiast przesady. Partie pokera budują tu napięcie równie skutecznie jak sceny akcji. Co ciekawe, była to pierwsza oficjalna ekranizacja debiutanckiej powieści Iana Fleminga w ramach głównej serii. To także dobry punkt odniesienia dla „007 First Light”. Gra IO Interactive pokazuje bowiem moment, w którym Bond dopiero staje się legendą. Różnica polega na tym, że tym razem to widz, a właściwie gracz, ma wykonać ruch, podjąć ryzyko i sprawdzić, czy młody agent przetrwa próbę. A skoro mówimy o nowoczesnym 007, dobrze, żeby także nasz sprzęt był z tej samej epoki, z wydajnością GeForce RTX, wsparciem DLSS 4.5 i ekranem, który potrafi oddać zarówno krzykliwą elegancję kasyna, jak i chaos samochodowego pościgu.

Skyfall

Najbardziej stylowy Bond XXI wieku, bardziej elegancki dramat szpiegowski niż typowy blockbuster akcji. Film zachwyca zdjęciami Rogera Deakinsa, świetnym złoczyńcą granym przez Javiera Bardema i motywem starzejącego się agenta próbującego odnaleźć się w nowym świecie, za którym nie nadąża. Był to pierwszy film z Jamesem Bondem, który przekroczył miliard dolarów wpływów w światowym box office. Czy kolejny go przebije?



Filmy z Jamesem Bondem zawsze charakteryzowały się wysokimi walorami wizualnymi i nie inaczej będzie w "007 First Light”. Aby w pełni cieszyć się graficznymi fajerwerkami przygotowanymi przez twórców gry, najlepiej uruchomić nowe przygody przyszłego agenta 007 na HyperX OMEN 15, sprzęcie zaprojektowanym z myślą o płynnej, efektownej rozgrywce, który dzięki układowi NVIDIA GeForce RTX 5060 i technologiom takim jak path tracing oraz DLSS 4.5 potrafi wydobyć z obrazu maksimum detali bez utraty wydajności. Na udostępnionych materiałach już teraz widać, jak duży wpływ na odbiór gry mają realistyczne odbicia światła, głębsze cienie i bardziej naturalne oświetlenie scen, dzięki którym "007 First Light" momentami przypomina współczesny film szpiegowski bardziej niż klasyczną grę akcji. Zestawienia screenów z gry i filmowych kadrów dobrze pokazują, jak mocno twórcy stawiają na kinowy charakter oprawy, a docelowe wsparcie dla path tracingu może jeszcze bardziej zbliżyć całość do jakości znanej z hollywoodzkich produkcji. Równie istotny pozostaje DLSS 4.5, które nie tylko poprawia płynność animacji, ale pozwala też utrzymać wysoką liczbę klatek na sekundę nawet przy bardziej wymagających ustawieniach, co dobrze widać na porównaniach wydajności z włączoną i wyłączoną technologią. Wysokiej klasy wyświetlacz i dopracowany system chłodzenia Unleashed dbają o to, by intensywna akcja wyglądała równie dobrze, jak się ją odczuwa, nawet podczas dłuższych sesji. HyperX OMEN 15 zapewnia gamingowe doświadczenie nowej generacji. Nawet sam Q byłby z niego dumny!
Aktualności: Kultura


[KINO DLA DOROSŁYCH] „Backrooms. Bez wyjścia” znokautował światowy box office! Polska premiera 19 czerwca. Dzię wygraj kody do kina!

Częstochowskie Informacje. - 15 czerwca, 2026 - 09:02
„Backrooms. Bez wyjścia” z impetem wkroczył do kin, zapisując się w historii box office. Film inspirowany internetowym fenomenem zarobił podczas premierowego weekendu ponad 80 milionów dolarów w USA i 118 dolarów globalnie, deklasując konkurencję i ustanawiając nowy rekord otwarcia dla studia A24. Sensacyjny sukces uczynił 20-letniega Kane’a Parsona najmłodszym reżyserem, którego film znalazł się na szczycie amerykańskiego box office. 
FILM TYLKO W KINACH OD 19 CZERWCA
***
W piwnicy salonu meblowego pojawia się przejście do przerażającego, równoległego świata.

Reżyseria: Kane Parsons (twórca obejrzanej ponad 100 milionów razy serii internetowych filmów grozy „Backrooms”)

Obsada: Chiwetel Ejiofor („Zniewolony”, „Bridget Jones: Szalejąc za facetem”, „Życie Chucka”, „Venom 3: Ostatni taniec”, „Marsjanin”, „Doktor Strange”); Renate Reinsve („Najgorszy człowiek na świecie”, „Wartość sentymentalna”, „Inny człowiek”, „Uznany za niewinnego” - serial, „Nieumarli”)

Gatunek: horror Produkcja: USA 2026  Dystrybucja w Polsce: Monolith Films***KONKURS! 

Wyślij e-mail na adres konkurs@czest.info

z hasłem "Backrooms. Bez wyjścia" w treści,a weźmiesz udział w losowaniu kodów do Cinema City.Na maile czekamy do 17.06.2026, do godz.12.00.Zwycięzców powiadomimy zwrotnie mail-em.

Polecamy: https://czest.info/kino-dla-doroslych oraz https://czest.info/rozrywka




Filmowe "Dead by Daylight" z reżyserem. To autor kostiumowego horroru "Przeklęci"

Filmweb News - 15 czerwca, 2026 - 08:45
Na stronach Filmwebu informowaliśmy już o planach realizacji filmu na podstawie gry "Dead by Daylight". W weekend gra świętowała swoje 10. urodziny. Przy tej okazji ogłoszono, kto będzie reżyserem adaptacji.

Wiemy, kto nakręci "Dead by Daylight"

Filmowe "Dead by Daylight" powstaje dla studia Blumhouse Atomic Monster. Projekt został po raz pierwszy ogłoszony w 2023 roku, ale nabrał rozpędu zaledwie parę miesięcy temu, kiedy ogłoszono nazwiska scenarzystów. To David Leslie Johnson-McGoldrick i Alexandre Aja.

Teraz dowiedzieliśmy się, kto stanie za kamerą. To Thordur Palsson, który nie ma zbyt obszernej filmografii. Poza kilkoma krótkometrażówkami ma na koncie dwa odcinki serialu "The Valhalla Murders" oraz pełnometrażowy horror kostiumowy "Przeklęci". I to właśnie ten film dał mu angaż do "Dead by Daylight".



"Przeklęci" udowodnili, że potrafi sprawić, by widzowie poczuli zagrożenie osaczenia - stwierdził bowiem w komunikacie ogłaszającym nazwisko reżysera jeden z szefów Blumhouse Atomic Monster James Wan.

Kto przetrwa: seryjny morderca czy jego potencjalne ofiary

Szczegóły fabuły filmu nie są na razie znane.

"Dead by Daylight" to gra wideo z 2016 roku. Gracz wciela się w jedną z czterech ofiar ściganych przez maniakalnego szaleńca lub we wspomnianego oprawcę. Naszym zadaniem jest przetrwanie oraz przechytrzenie zabójcy, którego poznajemy dopiero przy pierwszym kontakcie z nim. Wcielający się w mordercę ma do wyboru jednego z kilku "złych" osobników, z których każdy dysponuje innymi cechami i umiejętnościami. Ofiary, by zwiększyć szanse na przeżycie, powinny ze sobą współpracować, jednak muszą mieć także na uwadze swoje szanse i być gotowe poświęcić kogoś w imię własnych celów.

Zwiastun filmu "Przeklęci"



Aktualności: Kultura


Nie żyje Anne Schedeen. Aktorka znana z serialu "ALF" miała 77 lat

Filmweb News - 15 czerwca, 2026 - 08:37
Nie żyje Anne Schedeen, aktorka znana przede wszystkim z roli Kate Tanner w kultowym serialu "ALF". Miała 77 lat. Informację o jej śmierci przekazano za pośrednictwem oficjalnego profilu aktorki w mediach społecznościowych.

Gdzie grała Anne Shedeen?



W oświadczeniu przekazano, że aktorka odeszła spokojnie. Bliscy wspominają ją jako osobę pełną energii, poczucia humoru i pasji, podkreślając, że pozostawiła po sobie wyjątkowe wspomnienia i że była powszechnie uwielbiana. Śmierć aktorki potwierdził również jej agent Tom Markley. Nie ujawniono przyczyny zgonu.

Schedeen urodziła się jako Luanne Ruth Schedeen 8 stycznia 1949 roku. Karierę telewizyjną rozwijała od lat 70., występując m.in. w serialach "Emergency!", "Simon & Simon" i "Paper Dolls". Pojawiała się też w filmach telewizyjnych, m.in. w "Exo-Manie". 

Największą popularność przyniosła jej jednak wspomniana powyżej rola Kate Tanner, matki rodziny, która przygarnia kosmitę Alfa po jego awaryjnym lądowaniu. Kultowy dziś serial był emitowany w latach 1986-1990. Po roli Kate rzadziej pojawiała się już na ekranie, choć w 2001 roku wystąpiła w kilku odcinkach "Potyczek Amy".

Po latach aktorka wspominała, że choć praca przy "ALFIE" była wymagająca technicznie i często bardzo czasochłonna (szczególnie podczas realizacji scen z tytułowym bohaterem), sam pomysł serialu od początku ją zachwycił. Przyznała, że podczas castingów wyróżniał się na tle innych projektów humorem, który od razu ją przekonał. 


Aktualności: Kultura


„Patrzeć w niebo, mocno stąpać po ziemi” – procesja z relikwiami św. Jadwigi ulicami Radomska

Częstochowskie24 - 14 czerwca, 2026 - 20:40
Fot. Radio Fiat/BNO

Mimo niesprzyjającej pogody mieszkańcy Radomska po raz kolejny dali świadectwo swojej wiary i przywiązania do patronki miasta. W niedzielę, 14 czerwca, ulicami Radomska przeszła procesja z relikwiami św. Jadwigi Królowej, która tradycyjnie zwieńczyła obchody Radomszczańskich Dni Rodziny. Tegoroczne wydarzenie miało szczególny charakter, ponieważ odbywało się w ramach jubileuszowej, 25. odsłony święta rodzin.

Procesja wyruszyła z kolegiaty św. Lamberta i skierowała się do kościoła św. Jadwigi Królowej. Choć od początku uczestnikom towarzyszył deszcz, wierni nie zrezygnowali ze wspólnej modlitwy i przemierzali kolejne odcinki 3-kilometrowej trasy. Procesji przewodniczył ks. Mariusz Bakalarz, który podkreślił, że uroczystości ku czci św. Jadwigi Królowej są ważnym elementem lokalnej tradycji, ponieważ wychodzą poza mury świątyń i stają się modlitwą całego miasta.

– Procesja z relikwiami św. Jadwigi Królowej od lat stanowi zwieńczenie Radomszczańskich Dni Rodziny. Trasa obejmuje trzy symboliczne stacje. Przy Urzędzie Miasta uczestnicy modlą się za osoby sprawujące władzę, wspominając św. Jadwigę jako wzór odpowiedzialnego rządzenia. Przy I Liceum Ogólnokształcącym przywoływana jest jej troska o edukację, naukę i wychowanie młodego pokolenia. Z kolei przy przychodni modlitwa obejmuje chorych, cierpiących oraz wszystkich zaangażowanych w opiekę zdrowotną. Procesja jest wyjątkowym świadectwem wiary obecnym nie tylko w przestrzeni kościoła, ale także na ulicach miasta, którego patronką jest św. Jadwiga Królowa – zaznaczył ks. Mariusz Bakalarz.

Do jubileuszu Radomszczańskich Dni Rodziny nawiązał także proboszcz kolegiaty św. Lamberta ks. Antoni Arkit. Duchowny zwrócił uwagę, że tegoroczne obchody nawiązują do domu rodzinnego jako szkoły miłości. Podkreślił także wyjątkowość tegorocznych Dni Rodziny za sprawą rocznicy związanej z radomszczańską parafią.

– W tym roku obchodzimy jubileuszowe, 25. Radomszczańskie Dni Rodziny, którym towarzyszy hasło: „Bóg pragnie rodziny, która jest domem i szkołą miłości”, zaczerpnięte z adhortacji Familiaris Consortio. Tegoroczne obchody mają szczególny charakter, ponieważ zarówno ich inauguracja, jak i zakończenie związane są z kolegiatą św. Lamberta. To właśnie stąd wyrusza dzisiejsza procesja, a sama kolegiata przeżywa w tym roku wyjątkowy jubileusz – 150-lecie konsekracji świątyni – powiedział ks. Antoni Arkit.

Centralnym punktem uroczystości była Eucharystia sprawowana w kościele św. Jadwigi Królowej pod przewodnictwem ks. Mariusza Bakalarza. W homilii duchowny wskazał, że choć św. Jadwiga żyła ponad sześć wieków temu, pozostaje niezwykle aktualnym wzorem dla współczesnych chrześcijan.

– […] Św. Jadwiga była kobietą głębokiej wiary. Jak pisał Jan Długosz, wiele czasu poświęcała modlitwie, fundowała kościoły i klasztory oraz wspierała dzieła ewangelizacyjne. Jednocześnie nie pozostawała obojętna na sprawy codzienne – dostrzegała potrzeby ubogich, troszczyła się o rozwój nauki i z wielką wrażliwością odpowiadała na problemy swoich czasów. W jej życiu harmonijnie łączyły się wiara i konkretne działania na rzecz drugiego człowieka – podkreślił w homilii ks. Mariusz Bakalarz.

Na zakończenie Mszy św. wierni modlili się o Boże błogosławieństwo dla mieszkańców Radomska, rodzin oraz wszystkich, którzy podejmują odpowiedzialność za rozwój lokalnej wspólnoty.

BNO

 

>>Homilia ks. Mariusza Bakalarza<<

 

 

Galeria: Radio Fiat/BNO

Procesja z relikwiami św. Jadwigi Królowej w Radomsku 2026



Box Office USA: Kosmici i Spielberg górą. "Dzień objawienia" numerem jeden

Filmweb News - 14 czerwca, 2026 - 18:17
Steven Spielberg wciąż potrafi przyciągnąć widzów do kin. Jego najnowszy film "Dzień objawienia" sprzedaje się lepiej niż to wynikał z prognoz przed weekendem. Wtedy mówiło się o wyniku w okolicach 35 milionów dolarów. Obecne szacunki dają mu 44 mln dolarów!

Dla Spielberga to ważna rzecz. Tylko cztery filmy w jego karierze zarobiły więcej na otwarcie. Są to: "Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki" (100,1 mln dolarów), "Zaginiony Świat: Jurassic Park" (72,1 mln), "Wojna światów" (64,8 mln) oraz "Park jurajski" (50,1 mln).

Z drugiej strony w tym roku taki start wcale nie imponuje. Jesteśmy dopiero w połowie roku, a już osiem filmów ma lepsze wyniki na otwarcie.

Filmy 2026 roku z wpływami powyżej 100 mln dolarów

#Tytułzarobił w sumie
otwarcieliczba kin
premieraVOD
budżet
1
Super Mario Galaxy Film $429,3$131,742843.0419.05$1102Michael $362,8$97,2395524.049.06$2003Projekt Hail Mary $343,6$80,5407720.0311.05$1904Diabeł ubiera się u Prady 2 $217,8$76,742001.05-$1005Obsesja (+2)$188,4$17,2306815.05-$0,86Hopnięci (-1)$166,0$45,340006.0328.04$1507Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu (-1)$165,1$81,7430022.05-$1658Backrooms. Bez wyjścia $160,0$81,4356529.05-$109Krzyk 7 $121,9$63,6354027.0231.03$4510Wielka mała koza $103,3$27,2386313.0224.03$90
Jednak oczy wszystkich wciąż zwrócone są na "Obsesję". Horror nie przestaje zdumiewać i z miejsca czwartego awansował na drugie. Było to możliwe za sprawą spadku wynoszącego tylko 25%. Film ma już na swoim koncie 188 milionów dolarów. I wygląda na to, że już za tydzień zostanie pierwszym obrazem wyprodukowanym za kwotę mniejszą milion dolarów, który podczas swojego pierwszego pobytu w kinach zarobi w Ameryce co najmniej 200 milionów dolarów.

Obie duże nowości z ubiegłego tygodnia nie były w stanie utrzymać w kinach widzów. Zarówno "Straszny film" jak "Władcy Wszechświata" muszą pogodzić się z faktem, że spadki wpływów w ich przypadku przekroczyły 70%.

W pierwszej dziesiątce mamy jeszcze trzy premiery. Najlepiej spośród nich poradził sobie koncert "BTS World Tour ‘Arirang’ In Busan: Live Viewing", który w sobotę zarobił 3,8 mln dolarów w tysiącu kin.

Chiński "The Furious" zadebiutował dopiero na dziewiątym miejscu z wynikiem 2,8 mln dolarów. A pierwszą dziesiątkę zamyka trzecia z filmowych nowości, komedia z RuPaul "Stop! That! Train!".

Box Office USA: 12-14 czerwca 2026

#Tytułzarobił w weekendzarobił w sumietyg. na ekraniekina1Dzień objawienia (NOWOŚĆ)$37,5*$44,0138242Obsesja (+2)$19,0$188,38530683Straszny film (-2)$14,5$84,59235044Backrooms. Bez wyjścia (-1)$11,26$160,03334045Władcy Wszechświata (-3)$8,67$46,73236776Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu $4,7$165,07426807Michael $4,13$362,76822568BTS World Tour ‘Arirang’ In Busan: Live Viewing (NOWOŚĆ) $3,8$3,8110059The Furious (NOWOŚĆ) $2,75$2,751125110Stop! That! Train! (NOWOŚĆ) $2,02$2,0211161*wynik otwarcia z samego weekendu

W następny piątek do kin wejdą trzy duże nowości: animacja Pixara "Toy Story 5", dramat historyczny z Hugh Jackmanem "Robin Hood: Koniec legendy" oraz australijski horror "Leviticus", który podbił widownię tegorocznego festiwalu Sundance.
Aktualności: Kultura


"Lilo & Stitch 2": Chris Sanders reżyserem filmu. Premiera w 2028 roku

Filmweb News - 14 czerwca, 2026 - 12:20
Po tym, jak aktorska wersja "Lilo & Stitcha" zarobiła na całym świecie ponad miliard dolarów, powstanie kontynuacji było kwestią czasu. Reżyserem nowego filmu został artysta związany z serią od samego początku jej istnienia.  

"Lilo & Stitch" wracają

Chris Sanders, bo o nim mowa, był współreżyserem i współscenarzystą oryginalnej animacji "Lilo & Stitch" z 2002 roku. Użyczył również głosu Stitchowi. W kolejnych latach nakręcił takie klasyki kina animowanego jak "Jak wytresować smoka", "Krudowie" oraz "Dziki robot". Stanął również za kamerą "Zewu krwi" będącego hybrydą animacji CGI oraz gry żywych aktorów.   



W 2025 roku Sanders został zaproszony do pracy nad aktorskim remakiem "Lilo & Stitcha" w reżyserii Deana Fleischera-Campa. Artysta ponownie zdubbingował tytułowego niebieskiego kosmitę.

Jak podkreśla studio Disneya, nowa część nie będzie bezpośrednią kontynuacją historii z pierwszego filmu. Ma to być całkowicie świeża fabuła osadzona w świecie "Lilo & Stitcha". Zdjęcia powinny rozpocząć się pod koniec tego roku. Premierę zaplanowano na 26 maja 2028 roku.

Lilo to mała dziewczynka mieszkająca na Hawajach. Wychowuje ją starsza siostra. Robi wszystko, aby opieka społeczna nie zabrała małej do domu dziecka. W tym samym czasie z odległej galaktyki ucieka Stitch - przedziwna istota, która w swej podświadomości ma wszczepioną potrzebę niszczenia. Po wylądowaniu na Ziemi zostaje on przygarnięty przez Lilo. Chroni Stitcha przed wysłannikami jego plany, którzy mają za zadanie jego unicestwienie. Mała postanawia stworzyć swoją własną, małą rodzinę...

Zwiastun filmu "Lilo & Stitch"


Aktualności: Kultura


Czy to koniec przyjaźni Setha Rogena i Jamesa Franco?

Filmweb News - 14 czerwca, 2026 - 11:16
Po tym, jak James Franco pojawił się w Cannes i zapowiedział swój wielki powrót do kina, wiele osób zastanawia się, czy po zesłaniu na wygnanie Hollywood faktycznie przyjmie go z powrotem i wybaczy mu jego winy. O stosunki z aktorem został zapytany jego niegdysiejszy przyjaciel Seth Rogen. W najnowszym wywiadzie dla "The New York Timesa" aktor potwierdził, że w tej kwestii się nic nie zmieniło – od dawna nie rozmawia z Jamesem Franco i nie zamierza ponownie nawiązywać z nim zawodowej współpracy.

Seth Rogen o przyjaźni z Jamesem Franco: Od dawna nie mamy kontaktu

Rogen zapytany o relację z dawnym przyjacielem po oskarżeniach o niewłaściwe zachowania seksualne nie chciał wdawać się w szczegóły. Podkreślił jednak, że jego stanowisko od lat pozostaje niezmienne.

Szczerze mówiąc, wszystkie niuanse tej sytuacji są zbyt osobiste, żebym teraz o nich opowiadał. To bardzo prywatna sprawa. Jest jej publiczna strona, o której już mówiłem, i nadal mam dokładnie takie samo stanowisko jak wcześniej. Dowód jest prosty – od lat z nim nie pracuję. Osobista część tej historii jest jednak znacznie bardziej złożona i dotyczy także innych osób, których nie chciałbym w to wciągać. Nic się nie zmieniło od czasu, gdy ostatnio o tym mówiłem. Nie pracowałem z nim od bardzo dawna i nie mam takich planów – powiedział aktor.

Seth RogenDziennikarka Lulu Garcia-Navarro dopytała następnie, czy utrzymuje jeszcze kontakt z Franco. Odpowiedź była krótka i jednoznaczna.

Nie, nie rozmawiałem z nim od bardzo dawna.

Przyjaźń Seth RogenSetha RogenaJamesa Franco to już przeszłość

Przez lata Rogen i Franco tworzyli jeden z najbardziej rozpoznawalnych duetów komediowych w Hollywood. Ich wspólna droga rozpoczęła się na planie serialu "Freaks and Geeks" Paula Feiga, który zadebiutował na antenie NBC pod koniec 1999 roku. Rogen miał wówczas 16 lat, a Franco 21. Później wielokrotnie spotykali się na ekranie, występując razem w takich hitach jak "Wpadka", "Boski chillout", "To już jest koniec" czy "Wywiad ze słońcem narodu".

Kariera Franco załamała się w 2018 roku, gdy pięć kobiet – w tym cztery jego byłe studentki aktorstwa – oskarżyły go o zachowania o charakterze seksualnego wykorzystywania. Dwie z nich rok później złożyły pozew zbiorowy, zarzucając aktorowi szeroko zakrojone niewłaściwe zachowania wobec studentek oraz nadużywanie swojej pozycji nauczyciela i pracodawcy poprzez sugerowanie możliwości otrzymania ról w jego produkcjach. W 2021 roku sprawa zakończyła się ugodą opiewającą na 2,23 miliona dolarów.

Nie jest to zresztą pierwszy raz, gdy Rogen odcina się od możliwości ponownej współpracy z Franco. Już w 2021 roku, w rozmowie z "The Sunday Times", przyznał, że żałuje swojej wcześniejszej deklaracji z 2018 roku, kiedy sugerował, że mógłby jeszcze pracować z dawnym partnerem ekranowym.

Patrzę dziś na tamten wywiad z 2018 roku, w którym mówiłem, że nadal będę współpracował z Jamesem. Prawda jest taka, że tego nie zrobiłem i obecnie nie mam takich planów – stwierdził.

Sam Franco odniósł się do ich relacji w wywiadzie dla "Variety" w 2024 roku. Nie ukrywał wtedy rozczarowania końcem wieloletniej znajomości.

Nie. Nie rozmawiałem z Sethem. Kocham Setha. Mieliśmy za sobą 20 wspaniałych lat, ale chyba to już koniec. I nie dlatego, że nie próbowałem. Powiedziałem mu, jak wiele dla mnie znaczył – wyznał wtedy aktor.

Wszystko wskazuje więc na to, że po dwóch dekadach wspólnych projektów i przyjaźni drogi Setha Rogena i Jamesa Franco rozeszły się definitywnie – zarówno prywatnie, jak i zawodowo.

Seth Rogen i James Franco w filmie "Wywiad ze słońcem narodu" – zwiastun


Aktualności: Kultura


Russell Crowe wie, dlaczego "Gladiator II" się nie udał. Aktor miażdży Ridleya Scotta

Filmweb News - 14 czerwca, 2026 - 10:47
Do grona krytyków "Gladiator II" dołączył właśnie sam Russell Crowe, który aktualnie przebywa na Taormina Film Festival odbywającym się na Sycylii. Gwiazda pierwszej części bez ogródek ocenił kontynuację kultowego widowiska Ridleya Scotta.

Russell CroweRussell Crowe ostro o "Gladiatorze II"

Aktor, który za rolę Maximusa w pierwszym "Gladiatorze" zdobył Oscara, nie brał udziału w produkcji drugiej części. W jednym ostatnich wywiadów określił "Gladiatora II" mianem filmu "nieudanego" i stwierdził, że twórcy całkowicie zatracili element, który uczynił oryginał tak wyjątkowym.

Zdaniem Crowe'a największym problemem sequela jest brak moralnego fundamentu, na którym opierała się historia Maximusa. Aktor uważa, że Ridley Scott i jego współpracownicy nie zrozumieli, dlaczego pierwszy "Gladiator" odniósł tak spektakularny sukces, przez co nie byli w stanie odtworzyć jego emocjonalnej siły.

"Gladiator II"W drugim filmie postanowiono zniszczyć ten moralny rdzeń. To bardzo interesujące, bo drugi film ledwie osiągnął taki sam wynik box office, jaki osiągnął pierwszy, tyle że minęło już 20 lat, a trzeba jeszcze uwzględnić zmianę wartości dolara. Oni ponieśli porażkę i ponieśli ją dlatego, że nie zrozumieli, dlaczego tamten film odniósł sukces – ponieważ miał moralny rdzeń – powiedział aktor.

Film z Paulem Mescalem w roli głównej zarobił na całym świecie 462 miliony dolarów. Problem w tym, że jego budżet był gigantyczny. Według różnych źródeł produkcja kosztowała od 250 do ponad 300 milionów dolarów, co oznacza, że projekt najprawdopodobniej zakończył się znacznymi stratami finansowymi.

Dla wielu widzów i krytyków kontynuacja nie dorównała legendarnemu pierwowzorowi. Oryginalny "Gladiator" z 2000 roku nie tylko zdobył Oscara dla najlepszego filmu i przyniósł Crowe’owi statuetkę dla najlepszego aktora, ale również na trwałe zapisał się w historii współczesnego kina jako jedno z najważniejszych widowisk początku XXI wieku.

Co ciekawe, mimo chłodnego przyjęcia drugiej części, Ridley Scott nie zamierza rezygnować z marki. Reżyser pracuje już podobno nad scenariuszem "Gladiatora 3". 

"Gladiator II" – zobacz zwiastun


Aktualności: Kultura


"Straszny film" zarobił fortunę. Ile dostała jego gwiazda Anna Faris?

Filmweb News - 14 czerwca, 2026 - 09:44
Gwiazda serii "Straszny film" Anna Faris udzieliła ostatnio wywiadu dziennikowi "Variety". Opowiedziała w nim o kulisach pracy przy kultowej serii, w tym o swoich zarobkach, które pomimo box office'owego sukcesu wcale nie były wysokie. 

"Straszny film": duży box office, mała gaża aktorska

W rozmowie aktorka wspomina, że po premierze "Strasznego filmu 2" od projektu została odsunięta rodzina Wayansów, która stworzyła cykl. - W 2002 roku Keenen (Ivory Wayans - reżyser i współscenarzysta) zadzwonił do mnie i powiedział, że seria została im odebrana. Poprosił, żebym nie brała udziału w kolejnej części - relacjonuje Faris

Aktorka była jednak w trudnej sytuacji finansowej i nie mogła odmówić udziału w produkcji, mimo osobistej sympatii do twórców: Powiedział: "Mogą cię co najwyżej pozwać". Ja z kolei myślałam tylko o tym, że mieszkam w kawalerce przy targu z warzywami.



Jak się bowiem okazuje, wynagrodzenie Faris za pierwszą część serii było bardzo niskie jak na skalę sukcesu filmu. Za występ w pierwszym "Strasznym filmie", który zarobił w kinach 278 milionów dolarów, otrzymała około 65 tysięcy dolarów kanadyjskich w ramach kontraktu na trzy części.  

- Nie rozumiałam wtedy, jak działają takie umowy. Studio może związać aktora na kilka części i płacić stosunkowo niewiele - powiedziała. Jak dodała, podobnie wyglądały jej zarobki przy kolejnych częściach, co sprawiło, że miała mieszane uczucia wobec całej serii. Z jednej strony była to trampolina dla jej kariery, z drugiej - finansowe rozczarowanie.

Aktorka przyznała, że przez pewien czas czuła się w Hollywood niepewnie i miała wrażenie, że stopniowo znika z branży. Sytuacja zmieniła się dopiero niedawno, gdy w 2025 roku Marlon Wayans odezwał się do niej i zaproponował powrót do serii. - To było uczucie zwycięstwa. Ostatni rok i pół był dla mnie bardzo pozytywny - podkreśliła.  

Nowy "Straszny film" również sprzedaje się świetnie. Po 10 dniach od premiery na jego koncie jest już 130 milionów dolarów. 

"Straszny film": zwiastun


Aktualności: Kultura


Muzyka poruszająca serca – wyjątkowy koncert Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” w Radomsku

Częstochowskie24 - 14 czerwca, 2026 - 09:20
Fot. Radio Fiat/BNO

Kolegiata św. Lamberta w Radomsku wypełniła się po brzegi w sobotni wieczór (13 czerwca). Mieszkańcy miasta oraz goście zgromadzili się, by wspólnie uczestniczyć w niezwykłym wydarzeniu muzycznym przygotowanym z okazji dwóch ważnych jubileuszy – 760-lecia Radomska oraz 150. rocznicy konsekracji świątyni. Tego dnia przed publicznością wystąpił Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” im. Stanisława Hadyny.

Grupa zaprezentowała kantatę „Super Petram Claram” autorstwa ks. Marka Cisowskiego – kompozytora, dyrygenta i pedagoga pochodzącego z ziemi radomszczańskiej. Utwór, który po raz trzeci zabrzmiał przed publicznością, jest muzyczną opowieścią o Kościele, wierze i duchowej drodze człowieka. Wyjątkowość całości docenił ks. Antoni Arkit, proboszcz parafii św. Lamberta.

– Cieszę się, że właśnie dzieło ks. Marka Cisowskiego, skomponowane z okazji stulecia diecezji, mogło stać się częścią obchodów 150-lecia konsekracji naszej kolegiaty. To piękna kompozycja, jesteśmy wdzięczni, że mogliśmy być uczestnikami tego wyjątkowego wydarzenia – podkreślał ks. Antoni Arkit.

W kompozycji przeplatają się łacińskie teksty liturgiczne, fragmenty Pisma Świętego oraz poezja religijna. Monumentalne partie chóralne sąsiadują tu z bardziej kameralnymi momentami refleksji, tworząc dzieło pełne emocji i głębokiej symboliki. Wykonanie przez artystów „Śląska” zachwyciło publiczność zarówno rozmachem, jak i precyzją. Potęga chóru, brzmienie orkiestry oraz kunszt solistów sprawiły, że wnętrze kolegiaty wypełniła muzyka, która na długo pozostanie w pamięci słuchaczy. Nie bez znaczenia była także wyjątkowa akustyka świątyni, podkreślająca bogactwo i głębię kantaty, co zauważył Roman Kryst, prezes stowarzyszenia Stowarzyszenie Wspólnota Gaude Mater.

– To było już trzecie wykonanie tej kantaty. Radomsko okazało się miejscem wyjątkowym. Piękno kolegiaty i jej znakomita akustyka stworzyły niezwykłą atmosferę. Dodatkowego znaczenia koncertowi nadał fakt, że odbył się podczas obchodów dwóch ważnych jubileuszy – mówił.

Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” im. Stanisława Hadyny należy do najbardziej rozpoznawalnych polskich zespołów artystycznych. Od ponad siedemdziesięciu lat promuje polską kulturę i tradycję na scenach całego świata. Sobotni koncert został objęty honorowym patronatem metropolity częstochowskiego abp. Wacława Depo i wpisało się w program tegorocznych Radomszczańskich Dni Rodziny. Dla wielu uczestników był to nie tylko koncert, ale także chwila duchowej refleksji i wspólnego świętowania ważnych rocznic.

BNO

 

Galeria: Radio Fiat/BNO

Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” w kolegiacie św. Lamberta w Radomsku



Filmy, które krytykował Quentin Tarantino. Oberwało się nawet Kubrickowi

Filmweb News - 14 czerwca, 2026 - 08:46
W zeszłym tygodniu Quentin Tarantino wywołał niemałe poruszenie swoim artykułem, w którym otwarcie skrytykował filmy powstałe w czasach po pandemii. Reżyser przyznał, że w każdym nowym filmie znajduje liczne wady, a samo Hollywood określił jako "fabrykę pozbawionych smaku kiełbas". Nie był to pierwszy raz, gdy słynny twórca nie przebierał w słowach, wypowiadając się o dziełach swoich kolegów po fachu czy współczesnych trendach (negatywnie mówił choćby o "marvelizacji" Hollywood i twierdził, że współcześnie nie ma już gwiazd filmowych). W poniższym zestawieniu zbierzemy wybrane przykłady filmów, które otwarcie krytykował reżyser "Pulp Fiction". 



10
Kryptonim U.N.C.L.E. 2015

Film Guya Ritchiego z Henrym Cavillem i Armiem Hammerem był adaptacją telewizyjnego szpiegowskiego serialu. Tarantino ma do niego cieplejszy stosunek niż do większości tytułów na tej liście – podobał mu się bowiem do połowy. Druga wzbudziła jednak większe wątpliwości. Pierwsza połowa była naprawdę świetna i zabawna, ale przez całą drugą zastanawiałem się, co się tam, ku*wa, wyprawia i czy mam się przejmować tą bombą. Reżyser stwierdził również, że "w ogóle nie podobała mu się ta dziewczyna", mając na myśli Alicię Vikander. Pochwalił za to Henry’ego Cavilla.





9
Mechaniczna pomarańcza 1971

Bądźmy uczciwi – nie jest tak, że Tarantino całkowicie skreśla legendarne dzieło Stanleya Kubricka. Szczególnie podoba mu się pierwsze 20 minut. Co ciekawe, to właśnie ten fragment filmu stał się dla Tarantino pretekstem, by skrytykować Kubricka. Quentin na łamach New York Timesa zauważa, że choć Kubrick deklarował, że nie robi filmu o przemocy, tylko film przeciw przemocy, to wyraźnie czerpał przyjemność z inscenizowania brutalnych scen (Tarantino mało subtelnie stwierdza: Obaj wiemy, że cały czas miałeś wzwód). Reżyser podkreśla, że fascynacja przemocą stoi w konflikcie z późniejszym tonem całości.





8
Krzyk 1996

Horror, który tchnął nowe życie w podgatunek slashera. Tarantino bardzo chwalił autorski, świeży tekst Kevina Williamsona, ale uważał, że Wes Craven podszedł do reżyserii zbyt staroświecko i "sztywno", przez co film stracił szansę na bycie surowym, przerażającym thrillerem. W rozmowie z Vulture z 2015 roku stwierdził: Mógłbym nakręcić "Krzyk". Naprawdę uważałem, że Wes Craven był kotwicą, która ciągnęła ten film w dół. Myślałem, że scenariusz Kevina Williamsona był genialny, ale reżyseria Cravena była zbyt tradycyjna i przestarzała.





7
Północ - północny zachód 1959

Alfred Hitchcock to bez wątpienia jedna z najsłynniejszych i najbardziej cenionych postaci w historii kina, ale nie zdołał podbić serca Quentina Tarantino. Wśród filmów, które "oberwały" od reżysera, jest słynne "Północ- północny zachód" z Carym Grantem. Na łamach New York Timesa Tarantino stwierdził, że ludzie odkrywają ten film, gdy mają 22 lata i uznają go za świetny, podczas gdy w rzeczywistości to przeciętne kino. Quentin przyznał zresztą, że generalnie nie lubi dzieł Hitchcocka zrealizowanych w latach 50. (tak, także "Zawrotu głowy"!). Mają według niego "smród" tamtej dekady, "podobny do smrodu lat 80.". Niechęć Tarantino do Hitchcocka nie sprowadza się jednak tylko do lat 50. – także "Szał" z 1972 roku określił jako g*wno.





6
Miasteczko Salem 1979

Za tę adaptację powieści Stephena Kinga z 1979 roku odpowiedzialny jest Tobe Hooper (autor słynnej "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną"). Jego "Miasteczko Salem" nie trafiło do kin – to dwuodcinkowa produkcja telewizyjna. Choć dzieło Hoopera zebrało pozytywne recenzje, Tarantino nie należy do jego entuzjastów. W książce "Cinema Speculation" pisze: Kiedy w końcu to obejrzałem, byłem przygotowany na coś świetnego. Rany, ale rozczarowanie. To po prostu rozciągnięty film telewizyjny zrealizowany w bardzo telewizyjnym stylu (a ja lubię filmy telewizyjne). Kilka lat temu zrobiłem drugie podejście i było po prostu za nudno – wyłączyłem po jakichś 25 minutach.





5
Indiana Jones i ostatnia krucjata 1989

Trzecia część serii przez wielu uznawana jest za tę najlepszą, ale Tarantino ma odmienną opinię. W wywiadzie z ReelBlend wypowiedział zdanie, które może wywołać zawrót głowy u wiernych fanów cyklu o słynnym archeologu: Bardziej podoba mi się "Królestwo Kryształowej Czaszki". Odsłonę z Seanem Connerym w roli ojca Indiany nazwał nudną, wbijając przy okazji szpilę w samą postać Henry’ego seniora i określając ją jako zwyczajnie nieciekawą. Całość porównał do filmu "Stój, bo mamuśka strzela".





4
Miasteczko Twin Peaks. Ogniu krocz za mną. 1992

Filmowy prequel kultowego serialu Davida Lyncha podzielił widzów, a wśród tych zdecydowanie na "nie" był Quentin Tarantino. Po seansie w 1992 roku stwierdził: Nie chcę nikogo obrażać, ale po tym, jak zobaczyłem "Twin Peaks: Ogniu krocz ze mną" w Cannes, stwierdzam, że David Lynch odleciał tak głęboko we własny tyłek, że nie mam ochoty oglądać żadnego innego jego filmu, dopóki nie usłyszę, że zrobił coś zupełnie innego. A przecież go uwielbiałem. Uwielbiałem go.





3
Matrix Reaktywacja 2003

Sequele "Matrixa" często uznawane są za znacznie słabsze od oryginału, także Tarantino nie ma innego zdania – o "Reaktywacji" (a także "Rewolucjach") wypowiadał się następująco: Był czas, gdy "Matrix" był na drugim miejscu mojej listy wszech czasów po "Battle Royale". Było to jednak zanim pojawiły się część 2. i 3. i zrujnowały tę mitologię. To one były powodem, dla których oryginalny "Matrix" spadł niżej na liście. Nie jestem w stanie już tak samo myśleć o tym filmie. W jednym z wywiadów sprzed lat twórca opowiadał, że z drugą częścią serii Wachowskich w kinach mierzył się jego "Kill Bill". Na początku pojedynek ten martwił reżysera, ale, jak sam opowiada, po seansie "Reaktywacji" w dniu otwarcia pomyślał: To o TO się martwiłem?.





2
Brewster McCloud 1970

Film Roberta Altmana opowiada o zamkniętym w sobie chłopaku, który mieszka w piwnicy gigantycznego stadionu w Houston i potajemnie buduje parę skrzydeł, by móc latać, podczas gdy w mieście dochodzi to serii zagadkowych morderstw. Tarantino szanuje ogólny dorobek Altmana, jednak ta konkretna produkcja była dla niego całkowicie nieudana. "Brewster McCloud" to jeden z najgorszych filmów, jakie kiedykolwiek powstały. Ekwiwalent ptaka srającego ci na głowę. Tarantino krytykował też inny film Altmana – "Kwintet".





1
Urodzeni mordercy 1994

Historia pary psychopatycznych kochanków, Mickeya i Mallory, którzy ruszają w krwawą podróż przez Amerykę, mordując przypadkowych ludzi. Ich zbrodnie stają się medialną sensacją, a ogarnięta żądzą kontrowersji telewizja robi z nich celebrytów. Quentin napisał oryginalny scenariusz do tego filmu, ale Oliver Stone drastycznie go przerobił (ostatecznie Tarantino jest podpisany jako autor historii). Tarantino nigdy mu nie wybaczył, że zamiast czarnej komedii i precyzyjnej satyry na media stworzył psychodeliczny, teledyskowy film akcji. Podkreślał, że fani jego filmów nie powinni oglądać "Urodzonych morderców", a on sam nigdy nie widział dzieła Stone'a w całości, bo po prostu go nienawidzi.



Zgadzacie się z którąś z opinii Tarantino?

"Urodzeni mordercy" – zwiastun


Aktualności: Kultura


To wasze zadanie: być tak blisko Jezusa, żeby wytrzymać każdą próbę i nigdy od niego nie odejść – abp Depo na pielgrzymce LSO

Częstochowskie24 - 13 czerwca, 2026 - 16:40

Pod hasłem „Uczniowie – Ministranci – Misjonarze”, w sobotę, 13 czerwca w parafii św. Piotra w Okowach w Białej, k. Wielunia odbyła się XIII Pielgrzymka Liturgicznej Służby Ołtarza Archidiecezji Częstochowskiej. Wraz z duszpasterzami do Białej przybyło ponad 600 młodych chłopców i młodzieńców, którzy poprzez swoją codzienną posługę przy ołtarzu zbliżają się do Pana Boga. W pielgrzymce, którą zorganizowało Duszpasterstwo LSO, uczestniczył metropolita częstochowski abp Wacław Depo.

Pielgrzymka rozpoczęła się zawiązaniem wspólnoty oraz spotkaniem z Ojcem Duchownym i Seminarzystami Wyższego Międzydiecezjalnego Seminarium Duchownego w Częstochowie. Następnie sprawowany był najważniejszy punkt wydarzenia, czyli wspólna Eucharystia, której w asyście licznych kapłanów z całej archidiecezji przewodniczył abp Wacław Depo. Jak podkreślił, trzeba modlić się o to, żeby wśród tych młodych, którzy przybyli na pielgrzymkę zakwitły nowe powołania kapłańskie, bo są one nam bardzo potrzebne:
– Gromadząc się dzisiaj, w święto Niepokalanego Serca Maryi, mamy taką nadzieję. Po peregrynacji, którą przeżywaliśmy też przez przyczynę Matki Bożej Jasnogórskiej w jej obrazie, mieliśmy też również takie nadzieje, zwłaszcza że modliliśmy się każdego dnia o dar powołań. Ale niestety, na pierwszym roku jest tylko dwóch alumnów i dlatego musimy się uczyć pokory. Modlitwa musi być. Pan Jezus sam powiedział, że “Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” i cieszymy się tą grupą. Teraz, tak jak słyszę, przyjechało blisko 700 ministrantów zaangażowanych w swoją służbę codzienną, czy świąteczną. Podobnie są lektorzy, podobnie są ceremoniarze. Jest to grupa, która już jest tak przy Kościele blisko i wobec tych wyzwań, które dzisiaj młodzież ma i w szkole, i w ogóle w samym życiu codziennym, to takie świadectwa ich obecności i modlitwy są jakąś wielką nadzieją. I daj Boże, że jeśli w moim jeszcze pontyfikacie będą się spełniały te powołania, będę się cieszył. Ale będę się cieszył, że może następca będzie miał większe w tym wypadku pochylenie się nieba nad nami.

O pielgrzymce, która oprócz charakteru modlitewnego i wspólnotowego jest również podsumowaniem roku formacyjnego, opowiedział Duszpasterz Diecezjalny Liturgicznej Służby Ołtarza ks. Mateusz Olejnik:
– Tradycją naszej archidiecezji jest ta doroczna pielgrzymka Liturgicznej Służby Ołtarza właśnie w czerwcu, podsumowująca rok formacyjny, rok katechetyczny, szkolny i co roku spotykamy się w innym regionie duszpasterskim. Rok temu byliśmy w Częstochowie, dwa lata temu w Myszkowie. Dzisiaj przyszedł czas na region wieluński i właśnie cieszymy się, że parafia Biała otworzyła przed nami nie tylko swoje drzwi, ale swoje serca. Przyjechało ponad sześciuset ministrantów razem z księżmi, z opiekunami, to jest około siedemset osób. Pod hasłem “Uczniowie – Ministranci – Misjonarze” gromadzimy się dzisiaj na tej pielgrzymce, aby każdy z nas poczuł się uczniem Pana Jezusa, który jako takie zadanie domowe dostaje powołanie do świadczenia o Nim wszędzie tam, gdzie idziemy, kiedy już zdejmujemy komżę albo wychodzimy z kościoła, żeby dalej być świadkami i apostołami Pana Jezusa w świecie. Podsumowujemy ten rok i cieszymy się, że było co robić. Mieliśmy kurs lektorski z pobłogosławieniem ponad 200 lektorów, kurs ceremoniarski, także bardzo wielu młodych ludzi zgłębiało tajniki liturgii, zostało posłanych do tej misji właśnie tworzenia, budowania liturgii w swoich parafii i wspólnotach. To rozgrywki sportowe, już niedługo będą nas reprezentować w Gnieźnie reprezentanci naszej archidiecezji, nasi mistrzowie z parafii z Radomska, św. Maksymiliana i z Konopisk, św. Walentego, ale także mnóstwo inicjatyw, o których może nie było głośno na polu parafialnym, dekanalnym, gdzie bardzo wiele się działo dzięki duszpasterzom, dzięki osobom zaangażowanym w nasze duszpasterstwo.

Na pielgrzymce, z grupą ministrantów pojawił się m.in. ks. Mateusz Golis z parafii św. Apostołów Piotra i Pawła w Zawierciu. Choć do Białej mieli spory kawałek drogi do przebycia, to jednak z radością zjawili się na tym największym spotkaniu LSO w archidiecezji:
– To jest taka nasza tradycja w Służbie Liturgicznej Ołtarza, że raz na rok wybieramy się w różne krańce diecezji. Raz było to 15 km, w tym roku to jest ok. 150 km, ale oczywiście wytrwale i do celu, ponieważ spotkanie Liturgicznej Służby Ołtarza dla wszystkich ministrantów ma wyjątkowy walor, naprawdę takiego budowania wspólnoty, poczucia tożsamości, jako naprawdę służących Panu Bogu, budowanie naszej wiary i dobra zabawa. Piękny czas. Ja jestem bardzo szczęśliwy z tego, że w mojej parafii jest takie grono około 30 ministrantów, którzy obsługują każdą większą uroczystość, każdą też codzienną eucharystię, tak że zawsze ktoś przy ołtarzu jest, a czasami udaje się zrobić naprawdę też przepiękną asystę, więc jest wydaje mi się tyle, ile trzeba. Daj Panie Boże, żeby oczywiście było zawsze jak najwięcej, ale generalnie zawsze ci chłopcy, którzy przychodzą do Pana Boga są naprawdę wspaniały młodymi mężczyznami, którzy w przyszłości, formując się przy Chrystusie, będą szczęśliwymi ludźmi.

Na pielgrzymce, ze swoimi młodszymi kolegami spotkał się kleryk Igor Mesjasz, seminarzysta III roku WMSD w Częstochowie. Przypomniał, że sam przed wstąpieniem do seminarium razem z innymi ministrantami służył przy ołtarzu, a teraz miał możliwość stojąc przed nimi dać świadectwo wiary:
– To jest super doświadczenie, bo sam osobiście obserwując właśnie chłopaków, towarzysząc im też w tej ich posłudze, jakoś w tej drodze, nawet nawiązując z nimi jakieś relacje, kontakty, mogę spojrzeć właśnie na nich z perspektywy tego, że jeszcze kilka, kilkanaście lat temu byłem taki jak oni. Też uczyłem się jakoś służyć przy ołtarzu, tworzyć wspólnotę. I to jest takie fajne doświadczenie też, myślę, właśnie pod tym kątem bycia w seminarium, że widzę chłopaków, uczę się z nimi współpracować, już potencjalnie, jak Pan Bóg pozwoli, jako przyszły kapłan, przyszły duszpasterz, który będzie właśnie w tych wspólnotach posługiwał, który będzie tym wspólnotom jakoś przewodził i przede wszystkim prowadził do Pana Jezusa. I to jest na pewno fajne doświadczenie, żeby właśnie poznać się też z tymi chłopakami, żeby z nimi porozmawiać, też o tym, jak oni widzą służbę przy ołtarzu, co dla nich jest najważniejsze, co dla nich jest piękne i po prostu im towarzyszyć. Także modląc się za nich, żeby rozeznawali głos, który, miejmy nadzieję, że Pan Jezus też do nich skieruje.

Wśród uczestników pielgrzymki był Mateusz Kijas, ceremoniarz w parafii św. Wojciecha Biskupa i Męczennika w Zawierciu-Bzowie, który opowiedział, czym dla niego jest udział w takim spotkaniu:
– Przede wszystkim tutaj możemy spotkać się, jako przedstawiciele Liturgicznej Służby Ołtarza z całej diecezji. Wszyscy, w każdym wieku, ministranci, ceremoniarze, i lektorzy, i animatorzy. Cała diecezja tutaj się zjechała, więc mamy możliwość szerokiej integracji, poznania się. Już abstrahując od samego właśnie tego, że tutaj możemy poczuć tego ducha wspólnoty ministranckiej, gdzie też każdy z nas jednak faktycznie ubrany jest w stroje ministranckie. Ale też wiadomo, że Msza św., która w sposób rzeczywisty uobecnia to, co się działo na Golgocie, myślę, że to też jest dla nas takie mocne przeżycie i to, że tutaj taką ogromną grupą będziemy w tej Mszy św. uczestniczyć. Ja akurat jestem w takiej małej parafii, u mnie jakoś nie dzieje się strasznie dużo, jeżeli chodzi o takie życie Liturgicznej Służby Ołtarza, natomiast działamy, modlimy się, uczestniczyliśmy w różnych wydarzeniach typu Triduum, typu Boże Ciało, więc po prostu działamy.

Jan Zyglewicz przyjechał na pielgrzymkę z parafii św. Jacka w Borze Zapilskim. Jak przyznał, jako ceremoniarz miał w mijającym roku formacyjnym znacznie więcej obowiązków, ale sprawiało mu to dużą radość:
– Ten rok posługi w naszej parafii był dla mnie jednym z takich bardziej odpowiedzialnych, bo jest to w sumie chyba drugi rok, kiedy jestem ceremoniarzem. No i to się wiąże z tym, że wiele więcej obowiązków, większa odpowiedzialność i wejście w tą liturgiczną służbę bardziej świadomie. Więc jest to dla mnie taki dobry rok, ale też pełen pracy. U nas jest, jeżeli się nie mylę, teraz około 50 ministrantów. Cały czas przychodzą kolejni, więc nie mamy na co narzekać. U nas służba działa bardzo prężnie, chłopaki są aktywni, czy tutaj na takie wyjazdy, czy też na mistrzostwa, gdzie gramy w piłkę, czy na wszystkie jakieś uroczystości, czy akcje w parafii. Mamy komplet ludzi i no bardzo fajnie to u nas działa. Dla mnie jest to przede wszystkim myślę, że taka misja. Misja służenia przy ołtarzu, bycia najbliżej, dbanie o to, żeby wszystko poszło zgodnie z planem. Teraz, jak jestem ceremoniarzem, również gdzieś misja głoszenia słowa poprzez czytanie na liturgii, czy przez samą postawę, to że wychodzę, gdziekolwiek jestem, to służę, czy na rekolekcjach gdzieś w szkole, czy na różnych uroczystościach rodzinnych, gdzie też jest takie świadectwo, że jestem ministrantem i się tego nie wstydzę, wychodzę do ołtarza, gdziekolwiek jestem i daję też tym świadectwo.

W czasie pielgrzymki dla jej uczestników organizatorzy przygotowali wiele atrakcji: były zabawy, dmuchańce, chrześcijańskie granie, poczęstunek, świadectwo ewangelizacyjne znanego z TikToka „Ślimaka na pustyni”, a także losowanie cennych nagród.

XIII Pielgrzymka Liturgicznej Służby Ołtarza, 13.06.2026 r.



Calle Málaga - Recenzja filmu Drugie życie (2 025)

Filmweb News - 13 czerwca, 2026 - 13:21
Carmen Maura wnosi do „Drugiego życia” pewność aktorki, której obecność działa natychmiast. Wystarczy, że jej bohaterka przejdzie przez pokój i zawaha się
Aktualności: Kultura


Dlaczego "Królestwo Kryształowej Czaszki" to najgorszy "Indiana Jones"? Kathleen Kennedy tłumaczy

Filmweb News - 13 czerwca, 2026 - 12:05
Była szefowa LucasFilm, a także producentka serii o przygodach Indiany Jonesa, Kathleen Kennedy, udzieliła niedawno obszernego wywiadu serwisowi Vulture. W trakcie rozmowy przyznała, że jej zdaniem najgorszą częścią kultowego cyklu jest "Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki". Wskazała również na przyczyny takowego stanu rzeczy.  

"Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki": po co ci kosmici?

Według Kennedy źródłem wszystkich problemów była niemożność osiągnięcia porozumienia między pomysłodawcą serii George'em Lucasem, reżyserem Stevenem Spielbergiem i odtwórcą głównej roli Harrisonem Fordem co do tego, w jakim kierunku powinna zmierzać seria. 

Lucas chciał stworzyć historię inspirowaną produkcjami science fiction z lat 50., w tym "Wojną światów". Zarówno Spielberg jak i Ford nie byli jednak entuzjastami tego konceptu.  Steven miał problem z tym filmem. Harrison również. Nie chcieli realizować kolejnej części "Poszukiwaczy zaginionej Arki" z kosmitami w centrum historii - wspomina Kennedy - Tak zaczął się ich konflikt.



Ostatecznie wszyscy zrobili to, czego chciał George - przyznała producentka - To prawdopodobnie było właściwe rozwiązanie, ale Steven i Harrison nie byli zaangażowani w ten pomysł w stu procentach. Właśnie dlatego ten film jest najsłabszy spośród czterech części wyreżyserowanych przez Stevena. 

Kennedy wspomniała również o problemach ze stroną wizualną widowiska. Autor zdjęć Janusz Kamiński próbował odtworzyć estetykę trzech pierwszych części cyklu, które fotografował Douglas Slocombe. Po latach Polak przyznał, że nie udało mu się osiągnąć tego samego efektu.

Mimo mieszanych recenzji "Królestwo Kryształowej Czaszki" okazało się finansowym sukcesem i zarobiło ponad 800 milionów dolarów na całym świecie - najwięcej ze wszystkich części. Film spotkał się jednak z chłodnym przyjęciem fanów. Źle przyjęta została zwłaszcza próba przekazania pałeczki nowemu bohaterowi - Muttowi Williamsowi granemu przez Shię LaBeoufa.

Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki": zwiastun




Aktualności: Kultura


Subskrybuje zawartość