Firma Green Pack istnieje na rynku gospodarczym od 1990 roku, specjalizuje się w produkcji toreb papierowych, dystrybucji i promocji opakowań i artykułów jednorazowego użytku. Opierając się na doświadczeniu rynkowym, firma Green Pack rozwija i utrwala w świadomości użytkowników opakowań,że mogą one być nie tylko funkcjonalne i nowoczesne,ale i przyjazne środowisku.

Autoryzowany Dealer Ford. Frank-Cars Autoryzowany Dealer Forda, Częstochowa, ul. Jagiellońska 147, tel. 34 365 05 75

Kulinaria

Jak zostać cukiernikiem?

Od słodkiej pasji do zawodowej profesji

 

 

Wiele młodych osób staje przed dylematem dotyczącym swojej przyszłości. 

Niewątpliwie znalezienie swojej drogi zawodowej wcale nie jest łatwe. 
Jeżeli interesuje Was pieczenie, ale też przygotowywanie wyjątkowo smacznych deserów, to być może powinniście zdecydować się na zawód cukiernika.

 

 

Jak zostać cukiernikiem, czyli jaką szkołę trzeba skończyć? 

 
 

Prosto, pysznie i na luzie. Czas na grill party!

 

Majówka już za nami, ale sezon grillowy właśnie się rozkręca. Coraz dłuższe dni i wiosenna pogoda sprzyjają spędzaniu czasu na świeżym powietrzu. A co może być lepszego niż towarzystwo bliskich i pyszne jedzenie? Nie ma co zwlekać, czas rozpalać grilla!

 

Grillowanie to już nieformalny polski sport narodowy – wiosną i latem uwielbiamy spotykać się ze znajomymi i rodziną przy stole zastawionym smakołykami z grilla. Grillujemy na działkach, w przydomowych ogrodach, nad zbiornikami wodnymi i w przeznaczonych do tego miejscach w parkach, których regularnie przybywa w polskich miastach i miasteczkach.

- Nic dziwnego – wspólne biesiadowanie na świeżym powietrzu to jedna z najprzyjemniejszych wiosennych i letnich aktywności. Dodatkowo zorganizowanie grill party jest bardzo proste - wystarczy obdzwonić znajomych i zaprosić ich na konkretny termin (dress code: na luzie), zrobić zakupy i/lub poprosić uczestników, by przynieśli coś pysznego i już właściwie można rozpalać grill – mówi ekspertka związana z siecią sklepów KiK.

Skrzydełko czy …sałatka?

A co położyć na rozgrzanym ruszcie?

Pyszne, choć ciężkostrawne karkówki, golonki i kiełbaski z grilla to oczywiście klasyk, ale coraz częściej i chętniej sięgamy też po zdrowsze alternatywy lub dodatki. Skrzydełka w sosie BBQ czy ryby też są bardzo sycące, a mniej tłuste – zauważa ekspertka i dodaje: - Nie brakuje również osób, które ograniczają mięso lub nie jedzą go w ogóle i wcale nie znaczy to, że na grillu muszą być głodne, możliwości jest mnóstwo, a chęci do eksperymentowania wykazuje coraz więcej osób. Na przykład sojowe i inne wegańskie kiełbaski są już dostępne właściwie we wszystkich marketach. Wiele osób wymienia się też przepisami na faszerowane – np.. mielonym mięsem lub warzywami – pieczarki. Grillujemy również krewetki, a nawet „steki” z arbuza! Na ruszt, amerykańskim wzorem, możemy też wrzucić kolby kukurydzy, które wspaniale smakują posmarowane odrobiną masła.

Świetne są też sałatki, które można przygotować wcześniej.

 

Idealna, bo bardzo pożywna, jest podawana na zimno sałatka ziemniaczana. Wcześniej możemy przygotować lub kupić też gotową focaccię zamiast tradycyjnego pieczywa. Ale na grillu sprawdzi się też lekka i bardzo prosta sałatka składająca się z liści zielonej sałaty, pomidorków koktajlowych i mozarelli. Wystarczy polać ją octem balsamicznym i lekki dodatek do grillowanych potraw gotowy!

Nadziane..

Dla wielu nieodłączną częścią grillowania są też szaszłyki.

Na patyczki można nadziać niemal wszystko, choć pyszny klasyk to papryka, pieczarki, cukinia i bakłażan, a także kawałki kurczaka lub plasterki kiełbasy. W wersji wege białko możemy zastąpić serem halloumi, który grillowany smakuje wyśmienicie – podpowiada specjalistka i dodaje: - A jeśli marzy nam się podanie czegoś nieco bardziej wykwintnego, hitem są niesamowicie proste w przygotowaniu, a bardzo efektowne zielone szparagi, które wystarczy owinąć plasterkami boczku lub szynki parmeńskiej i wrzucić na grilla na kilkanaście minut. Możemy podać je polane odrobiną octu balsamicznego lub przygotować tradycyjny sos aioli (posiekany czosnek mieszamy z – uwaga! – surowymi żółtkami, do których w miarę mieszania stopniowo dodajemy oliwę, a na koniec szczyptę soli). Są idealną przekąską solo lub dodatkiem do ryby albo steku z grilla lub po prostu grillowanych ziemniaczków polanych masłem.

Stoliczku, nakryj się

Co powinno się znaleźć na stole poza grillowanymi przysmakami?

 

Grill party to nieformalna impreza, więc obejdzie się bez obrusa czy „rodowej” zastawy stołowej. Oczywiście jeśli mamy możliwość użycia naczyń z ceramiki, będą lepszym rozwiązaniem niż jednorazówki. Z najprostszego białego talerza je się w końcu o wiele przyjemniej niż z plastiku czy papieru.

Jeśli chodzi o dekoracje, wszystko zależy od nas. Ekspertka KiK mówi wprost: - Może ich nie być wcale, możemy też na stole postawić bukiet polnych kwiatów i kilka świec. Oświetlenie takie jak lampy solarne czy latarnie wyczarują przytulną atmosferę na grillu. Możemy również postawić na kolorowe serwetki, świeże zioła jako ozdobę, albo nawet kolorowe podkładki pod talerze. Ważne jest, aby dekoracje pasowały do ogólnego stylu naszego spotkania grillowego i sprawiały, że goście będą czuli się komfortowo i dobrze przyjęci.

Owocowo

Nie możemy też zapomnieć o napojach!

Na grillu doskonale sprawdzą się domowe lemoniady i smakowe wody – są orzeźwiające, łatwo się je przyrządza, a mają o wiele mniej cukru niż gotowe soki i napoje. Do ich przygotowania możemy użyć dowolnych owoców – cytrusów, truskawek, owoców leśnych, granatów, arbuzów, kiwi… By je dosłodzić, możemy użyć domowego soku lub syropu, na przykład z bzu, a orzeźwienia dodadzą listki mięty, lawendy czy bazylii – podpowiada ekspertka.

Znajomi zaproszeni, zapasy jedzenia mamy, naczynia, grill i akcesoria do niego są… chyba mamy wszystko! – Prawie – uśmiecha się ekspertka. - Jeśli będziemy pamiętać, by na grill party zabrać ze sobą również krem z filtrem SPF i sprej na komary, na pewno zostaniemy okrzyknięci prawdziwymi mistrzami grillowania!

 
Buena Vista PR

 

 


Piknikowy sezon czas zacząć!

Zieleń, ciepłe promienie słońca i coraz dłuższy dzień to okoliczności przyrody, które powodują, że nie chcemy już spędzać czasu w czterech ścianach. Wiosną pragniemy bezpośrednio doświadczać natury, a najlepszym na to sposobem jest piknik.

 

Organizacja pikniku nie jest trudnym wyzwaniem, jednak przed wyruszeniem w świat pamiętajmy o kilku kwestiach organizacyjnych. Wszak jak mówi stare przysłowie „Kto się zawsze strzeże, ten bezpiecznie chodzi”.

Wybór miejsca

Na początek powinniśmy ustalić miejsce piknikowania i sposób dotarcia tam. Wiele zależy od tego kto będzie uczestniczył w wycieczce – jeśli wybierają się z nami mniejsze dzieci, a zamierzamy ruszyć na piechotę – lepiej, aby cel nie był zbytnio oddalony. Odległością nie musimy się tak przejmować, gdy korzystamy z rowerów lub samochodu. Na miejsce pikniku możemy wykorzystać własny ogród, park lub ustronne miejsce w lesie, nad jeziorem czy rzeką. Pamiętajmy jednak, aby posprzątać po sobie w miejscach publicznych. Wtedy także inni będą mogli cieszyć się urokami natury.

Zabierz, nie pożałujesz

Na piknik trzeba zabrać kilka przydatnych sprzętów. Najbardziej znanym jest kosz, który wręcz stał się symbolem popkultury! Jednak nie zawsze to najlepsze wyjście. Kiedy idziemy niedaleko piechotą albo wyruszamy samochodem zabranie kosza nie stanowi problemu. Jeśli jednak wskakujemy na rowery lub wsiadamy do komunikacji miejskiej – wtedy lepiej zabrać wygodniejszą torbę na ramię czy plecak. Jedzenie pakujemy do lunch boxów, nie zapominamy też o sztućcach, naczyniach do picia i serwetkach. Istotnym elementem pikniku jest koc – najlepiej zaopatrzyć się w duży, aby zmieścili się zarówno wszyscy uczestnicy, jak i jedzenie. Dobrze też jeśli z jednej strony posiada izolację, która zabezpieczy nas przed zimnem. Do plecaka warto też włożyć kurtki przeciwdeszczowe, peleryny i parasole – zawsze warto być przygotowanym na nagłą zmianę pogody. Pamiętajmy również o workach na śmieci!

Jeśli mamy dzieci to należy wziąć kremy z filtrem UV, apteczkę i spray na kleszcze i komary. Do tego warto dołożyć jakiś sprzęt sportowy zachęcający do aktywności np. paletki do badmintona czy piłkę. Tym, którzy chcą tylko poleżeć przyda się książka.

Dla spragnionych i głodnych

 

 

 

Nie zabierajmy produktów, które mogą się popsuć – odpadają więc sałatki z majonezem czy kompoty. Do picia najbezpieczniej zabrać kilka butelek wody oraz termos z gorącą herbatą lub kawą. Unikajmy słodzonych napojów. Do jedzenia przede wszystkim owoce i warzywa,
a do tego zdrowe i pożywne kanapki z sałatą, serem i np. Szynką bez dodatku konserwantów Dobrowolscy. Na deser można zabrać własnoręcznie upieczone ciasto, ale raczej suche bez masy.

A może coś na ruszt?

 

Pod chmurką możemy też urządzić ognisko lub grilla. Najpierw upewnijmy się jednak czy
w danym miejscu dozwolone jest rozpalanie ognia, jeśli nie to wybierzmy lokalizację do tego przeznaczoną. Można też najpierw pobiwakować nad rzeką, a potem udać się w znajdujące się w pobliżu miejsce ze strefą przeznaczoną do grillowania czy palenia ognisk. Na piknikową biesiadę najkorzystniej jest zabrać produkty w niewielkich opakowaniach, które zostaną do końca zjedzone. Najbezpieczniej przetransportować je w turystycznej lodówce.

- Produkty z naszej oferty grillowej idealnie nadają się do zabrania na piknik – mówi Anna Burak z firmy Dobrowolscy. - Są dostępne w poręcznych opakowaniach zawierających porcje w sam raz do jednorazowego wykorzystania. Dzięki temu możemy spróbować różnych wyrobów i smaków a wybór jest naprawdę duży. Począwszy od naszych nowości, czyli Kiełbasy
z kapustą i pieczarkami oraz Kiełbasy wadowickiej z kurczakiem, przez klasyczne, dobrze znane i lubiane przez klientów produkty, takie jak Kaszanka z Wadowic, Kaszanka biała
z Wadowic, Kiełbaski z piersią kurczaka, Kiełbaski białe, Kiełbasa grillowa z serem czy Kiełbasa śląska delikatesowa, a skończywszy na daniach z linii Dobrowolscy od kuchni np. Hamburgery mięsne czy Roladki mięsne z serem i pieczarkami.

Dobrowolscy to rodzinny zakład mięsny założony w 1990 roku przez Stanisława Dobrowolskiego i jego syna Adama, zlokalizowany w Wadowicach Górnych. Specjalizuje się w produkcji wysokiej jakości wędlin i dań gotowych zgodnie z mottem
„Łączymy smakiem pokolenia”. Do produkcji wykorzystuje mięso pozyskiwane z tradycyjnego chowu. Od początku współpracuje z lokalnymi hodowcami, co łączy z dbałością o środowisko naturalne. Jest firmą ze 100% polskim kapitałem, która uzyskała liczne nagrody i wyróżnienia, m.in. Podkarpacką Nagrodę Gospodarczą i certyfikaty „Przedsiębiorstwo Fair Play” oraz „Solidna Firma”.
www.dobrowolscy.pl

 
Orchidea Creative Group
 
 

Na zakupy tacek, kubeczków, serwetek, pudełek cateringowych oraz wszelkich środków do czyszczenia grilla  zapraszamy do firmy 

 
Wierzchowisko, u. Długa 14,
Częstochowa, u. Krakowska 2
 

 


Wariacja na temat azjatyckiej zupy – ramen z jajem

 

Ramen to danie kojarzone z Japonią, które jednak powstało w Chinach. Jego podstawowym składnikiem jest makaron w bulionie wzbogacony najróżniejszymi dodatkami, np. tak jak w naszym przepisie – jajkiem.

Tym, co odróżnia ramen od innych zup, jest bulion stanowiący nośnik smaku dla makaronu. W naszym przepisie wykorzystaliśmy skoyu (bulion na bazie sosu sojowego), ale popularne są też shio (słony bulion na bazie zupy rybnej), miso (na bazie pasty ze sfermentowanej soi) i tonkotsu (na bazie gotowanych wieprzowych kości o mlecznobiałej barwie).

Co ciekawe ramen nie od razu stał się popularny w Japonii, gdzie chętniej jedzone były potrawy z ryżem. Dopiero po II wojnie światowej, w okresie słabych plonów ryżu, mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni przekonali się do bulionu i makaronu z pszenicy. Dziś to najpopularniejsze japońskie danie eksportowe, serwowane we wszystkich krajach Europy. W Japonii każda restauracja podająca ramen przyrządza go według własnej receptury.

- Wydaje mi się, że popularność ramenu bierze się z możliwości różnorodnej modyfikacji tego dania – mówi Tomasz Jokiel z Ferm Drobiu Jokiel. - Każdy smakosz może zaproponować autorską wersję, ma okazję do eksperymentowania. Jajko doskonale nadaje się do ramenu. Wzbogaca jego smak, a przy tym jest bogate w witaminy, składniki mineralne oraz niskokaloryczne.

 

Azjatycki ramen z jajem
 
 
 

 
 

Składniki na 4 porcje

4 porcje makaronu ramen, 400 g wędzonej szynki pokrojonej w grube plastry, 4 jaja rozmiar M (Fermy Drobiu Jokiel), 1 szklanka wody, 1 łyżeczka cukru, 1 łyżeczka octu jabłkowego/ryżowego/sake, 1 porcja warzyw rosołowych (seler, marchew, pietruszka, por, cebula), 1 czosnek, 1 kg kości wieprzowych, ½ kg skrzydełek drobiowych, 100 g fasolki szparagowej, pęczek szczypiorku, 2-3 płaty prasowanych glonów (sushi nori), kawałek imbiru (2 cm), sól, pieprz, sos sojowy.

Sposób przygotowania

Makaron:

Makaron ramen gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu. Odstawiamy do ostygnięcia.

Jaja nitamago:

Jaja wkładamy do gotującej wody. Wyjmujemy po 6 min i schładzamy. Przygotowujemy marynatę do jaj (1/2 szklanki wody, 1/4 szklanki sosu sojowego, kawałek suszonych alg sushi nori, łyżeczka cukru, łyżeczka octu ryżowego lub sake). Wkładamy do marynaty obrane jaja i zostawiamy na 12 godzin.

Bulion:

Do dużego garnka wkładamy pocięte kości wieprzowe i skrzydełka drobiowe (skrzydełka dobrze jest przeciąć, aby wydostać kolagen). Całkowicie zalewamy zimną wodą i zagotowujemy, następnie odcedzamy i przepłukujemy zimną wodą. Wkładamy do garnka. Dodajemy przepołowiony czosnek, warzywa rosołowe, przekrojony imbir, 2 łyżki sosu sojowego, sól, kilka ziaren pieprzu i zalewamy wodą, aby przykryć składniki. Gotujemy na wolnym ogniu 6-7 godzin. Następnie odcedzamy przez sito i odstawiamy czysty bulion.

Teraz czas na polski akcent. Szynkę wieprzową kroimy w plastry, przekładamy do garnka i zalewamy wodą. Gotujemy 5 min, po czym odcedzamy. Przekładamy na patelnię i delikatnie opiekamy bez tłuszczu z dwóch stron.

Gotujemy na parze fasolkę szparagową. Do miseczki wkładamy makaron, zalewamy go wywarem, dokładamy szynkę, przepołowione marynowane jajo nitamago, pocięty w 2 cm słupki szczypior, fasolkę i prostokątny kawałek prasowanych glonów morskich sushi nori (10x5 cm).

Smacznego!

 
Orchidea Creative Group 
 
 
 

Włoska inspiracja na wiosenny obiad

 

Spaghetti, czyli słynny długi makaron trafił do Włoch z krajów arabskich, gdzie najszybciej opanowano technikę jego suszenia pozwalającą na dłuższe przechowywanie. Dzisiaj trudno wyobrazić sobie bez tego produktu włoską kuchnię. W naszym przepisie polecamy ten klasyczny makaron z sosem pomidorowym wzbogaconym klopsikami i boczkiem.

 
 

„Uno spaghetto” znaczy po włosku sznureczek i chyba nikt nie zaprzeczy, że właśnie do sznurka podobny jest ten makaron. Jego popularność we Włoszech bardzo szybko stała się ogromna – w XIII wieku funkcjonowały już duże fabryki makaronu w Neapolu, Genui i w Salerno. Włosi mają też wiele zasad dotyczących jedzenia spaghetti, m.in. można go spożywać wyłącznie widelcem, nie przepłukiwać zimną wodą po odcedzeniu, dodawać tylko parmezan lub grana padano i nie przyprawiać keczupem. Pamiętajcie o tym, przygotowując danie według naszego przepisu.

Spaghetti a’la Italiana z klopsikami i boczkiem w sosie pomidorowym

Składniki na 2 porcje:

1 opakowanie Klopsików mięsnych Dobrowolscy od kuchni, 1 opakowanie Boczku stryjka Dobrowolscy, 250 g makaronu spaghetti, 3 ząbki czosnku, 1 żółta papryka, kiść świeżej bazylii, butelka czerwonego włoskiego wina (najlepiej ze szczepu Sangiovese), 350 ml passaty pomidorowej, ser Parmigiano Reggiano (kawałek do starcia), sól, pieprz.

Sposób przygotowania:

Z boczku wycinamy skórę i kroimy ją w paski. Resztę boczku kroimy wzdłuż w cienkie plastry.

Cebulę kroimy w drobną kostkę. Z papryki usuwamy gniazdo nasienne, następnie kroimy ją w drobną kostkę. Trzy ząbki czosnku obieramy, rozgniatamy i bardzo drobno siekamy. Ze świeżej bazylii odcinamy kilka gałązek i drobno siekamy.

Rozgrzewamy głęboką patelnię. Kładziemy na niej skórę z boczku i wytapiamy tłuszcz. Po wytopieniu skórę usuwamy. Następnie kładziemy plastry boczku i podsmażamy z dwóch stron.

Na tłuszcz wytopiony z boczku wysypujemy cebulę i delikatnie podsmażamy przez 2 min, następnie dosypujemy paprykę i dalej podsmażamy, mieszając przez ok. 2 min, aż cebula się zeszkli. Dolewamy szklankę (150 ml) czerwonego wina. Podgrzewamy przez ok. 3 min, aż wino się zredukuje i odparuje alkohol. W kolejnym kroku dodajemy passatę pomidorową i doprowadzamy do wrzenia. Następnie doprawiamy bazylią, pieprzem, solą i mieszamy. Dokładamy klopsiki, doprowadzamy do wrzenia i dusimy około 10 min na wolnym ogniu, co jakiś czas mieszając.

Gotujemy makaron spaghetti tak by był al dente (według przepisu na opakowaniu), a następnie odcedzamy. Wykładamy na talerz. Dodajemy klopsiki, polewamy sosem i posypujemy świeżo startym serem Parmigiano Reggiano. Na wierzch kładziemy 2 plastry smażonego boczku i przyozdabiamy gałązką bazylii. Podajemy z winem.

Smacznego!

Orchidea Creative Group

 

O wiosennych deserach słów kilka…

 

Wiosną trochę modyfikujemy nasze codzienne menu, zamieniając ciężkie składniki na te sezonowe i lekkie. Podobnie jest z deserami – ciasta z maślanymi, tłustymi kremami idą w odstawkę, a my szukamy propozycji skrojonych pod wiosenno-letnie podniebienie. Podpowiadamy, co można przygotować!

 

Wśród naszych propozycji każdy smakosz znajdzie coś dla siebie – zarówno miłośnik słodkości w klasycznym wydaniu – w pucharkach, jak i oczekujący orzeźwienia lub szukający zdrowszej alternatywy. Oto nasze propozycje w 3 kategoriach.

Deser w pucharku

Kojarzą się w wyjściem do kawiarni, wakacjami i smakami, które połączone razem w szklanym naczyniu tworzą nie tylko wspaniałą całość, ale także prezentują się efektownie. Taką ucztę dla podniebienia, ale i oka możemy zaserwować w domowych warunkach.

- Wszystko, co przekładane pięknie prezentuje się w dużych, szklanych naczyniach, jak i minipucharkach. Tutaj w zależności od preferencji smakowych polecam desery warstwowe, w których każdy składnik ładnie prezentuje się w naczyniu, ale także smakuje. Dobrym pomysłem jest włoskie tiramisu, które możemy przygotować w sposób klasyczny z kawą albo z sezonowymi owocami. Inną opcją jest połączenie w minipucharkach rozdrobnionych ciastek typu Oreo z bitą śmietaną oraz kolorowymi posypkami czy wiórkami czekoladowymi. Orzeźwiającą propozycją zaś będzie deser cytrynowy, składający się z biszkoptów przełożonych na zmianę kremem śmietanowym z mascarpone oraz lemon curdem. Górę możemy przybrać listkami mięty i posypać zieloną matchą – efekt wizualny murowany! – podpowiada specjalistka KiK.

Słodkości na zimno

 

Desery serwowane na zimno są idealnym rozwiązaniem w cieplejsze dni, których nam teraz nie brakuje. Dlatego warto poznać nowe smaki i wybrać te, które zagoszczą w naszym rodzinnym menu na stałe.

- Każdy z nas zna ciasto z biszkoptem, bitą śmietaną i galaretką, w której znajdują się rumiane truskawki. Kultowy przepis jest jednak pracochłonny, dlatego możemy go lekko zmienić, aby był prostszy i szybszy w wykonaniu, ale równie smaczny. Moją propozycją jest deser bez pieczenia z 3 składników – łączymy ze sobą jogurty greckie, smakowe galaretki oraz świeże owoce. Wszystko ląduje w tortownicy lub innym naczyniu, a po schłodzeniu w lodówce możemy delektować się sezonowym smakiem. Wśród zimnych słodkości prym wiodą także lody – śmietankowe czy sorbety, jednak polecam podkręcić trochę warstwę wizualną i podać je z upieczoną wcześniej kruszoną lub granolą. A dla tych, którzy mają ochotę na szybki, zimny deser do zabrania w drogę, zachęcam do przygotowania koktajlu z arbuza zmiksowanego z kostkami lodu i kilkoma listkami mięty – mówi osobą związana z marką KiK.

Deser w wersji fit

To propozycje dla tych, którzy dbają o formę nie tylko ducha, ale i ciała, ale nie chcą sobie odmawiać słodkich przyjemności. W okresie wiosenno-letnim mamy mnóstwo składników, które możemy wykorzystać do stworzenia ich w zdrowszej wersji.

- Pudding chia to już klasyk wśród fit deserów i ja również polecam tę zdrową alternatywę z mlekiem kokosowym i ulubionymi owocami. Nie zapominajmy także o smoothie bowls czy granoli podanej z jogurtem naturalnym, dosładzanej miodem z odrobiną orzechów i owoców.

Mam także propozycję dla najmłodszych – możemy im zaproponować wspólne przygotowanie sałatki owocowej z tych składników, które lubią najbardziej. Pokrojone w plasterki owoce wystarczy skropić sokiem z cytryny albo syropem z brzoskwini i gotowe. Czasem najprostsze pomysły są najlepsze – komentuje specjalistka KiK.

Wiosenne desery dają nam duże pole do popisu i pozwalają delektować się smakiem sezonowych owoców. Dlatego warto eksperymentować z różnymi składnikami i tworzyć własne kompozycje, które rozpieszczą nasze podniebienia.

 
Buena Vista PR